Stanisław Jerzy Dołżyk

Pracownia · Warszawa

Cykle obrazów

Poszczególne cykle łączy wspólna inspiracja — najczęściej twórczość Jacka Kaczmarskiego, ale też poezja bliskich mi twórców, a w jednym przypadku również tango argentyńskie. Każdy z nich to osobna podróż, złożona z wielu prac.

  • Lot Ikara — 17 prac malowanych w latach 2004–2006 do piosenek Jacka Kaczmarskiego.
  • Rękopisy — 12 prac inspirowanych rękopisami piosenek Kaczmarskiego.
  • Ósmy Krąg — 19 prac do pieśni Kaczmarskiego „Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego” oraz piosenek Wysockiego z jego repertuaru.
  • Między kwiatem a zapachem — kwiaty malowane jako próba uchwycenia tego, co przemijające.
  • Między szkicem a dziełem — cykl obrazów inspirowanych poezją zaprzyjaźnionych poetów.
  • Ztangowani — cykl łączący malarstwo z tangiem argentyńskim.
  • w przygotowaniu — kolejne cykle, nad którymi obecnie pracuję.

Moje inspiracje

(…) A ty siej. A nuż coś wyrośnie.
A ty – to, co wyrośnie – zbieraj.
A ty czcij – co żyje radośnie,
A ty szanuj to, co umiera.
I pamiętaj – bo dana Ci pamięć:
Nie kłam sobie – a nikt ci nie skłamie.

— fragment piosenki „Niech” Jacka Kaczmarskiego

Muzyka i teksty Jacka Kaczmarskiego towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Początkowo wykorzystywałem je, rzec można tradycyjnie, grając na gitarze. Przez wiele lat ćwiczyłem się w tej umiejętności i nie spodziewałem się, że ów zachwyt twórczością Kaczmarskiego przerodzi się w coś więcej. Stało się jednak inaczej. W zasadzie nie pamiętam dokładnie kiedy zapadła we mnie decyzja o namalowaniu pierwszego obrazu do jednej z piosenek Jacka Kaczmarskiego. Pamiętam tylko, że było to dla mnie duże wyzwanie i chyba tylko dzięki Niemu miałem dość odwagi żeby się z nim zmierzyć.

Moją opowieść trzeba jednak zacząć od początku. Obydwie moje pasje czyli gra na gitarze i malarstwo pojawiły się w podobnym okresie mojego życia. Przez lata nie potrafiłem jednak odnaleźć między nimi tej więzi, która dziś wydaje mi się tak oczywista. Pierwsze kroki w sztuce malarskiej czyniłem nieco na oślep. Najpierw wzorując się na innych, często kopiując. Nastał jednak moment, w którym zacząłem poszukiwać własnych rozwiązań. Początkowo bardzo nieśmiało czyniłem kroki w stronę oswobodzenia z przyjętej przez innych malarzy perspektywy. Jednak coraz bardziej zaczynałem odczuwać ową perspektywę jako „nie-moją”.

Wydaje mi się, że nigdy nie osiągnąłbym mojego celu, a z pewnością nie stałoby się to tak szybko, gdyby nie udział w zajęciach malarskich i plenerach prowadzonych przez Jacka Bukowskiego. Mogę powiedzieć, że miałem duże szczęście spotykając tego artystę, który pokazał mi drogę prowadzącą mnie w rezultacie do tego, co mogę określić własnym stylem. Potrzebowałem jednak jeszcze silnego bodźca, inspiracji, czegoś co wzbudzi moje uczucia, emocje tak silnie, że pozwoli przelać je na płótno. I wówczas to niejako „naturalnie” zaczęły powstawać pierwsze prace do piosenek Kaczmarskiego. Bowiem muzyka towarzysząca mi przez tyle lat wciąż była dla mnie i jest do dziś powodem wielu wzruszeń. To chyba właśnie w tym kryje się tajemnica mojego „wyzwolenia”. Było we mnie po prostu tyle emocji, że nie mogłem ich już dłużej powstrzymywać. Wyćwiczywszy odpowiednie techniki po prostu musiałem zacząć przetwarzać uczucia w obrazy.

W rezultacie tego swoistego katharsis powstały już trzy cykle obrazów. Pierwszy składa się z 17 prac. Zatytułowałem go „Lot Ikara”. Opowieść o Ikarze zawarta w piosence o tym właśnie tytule jest dla mnie alegorią życia Kaczmarskiego, który mimo że odszedł zdążył spełnić moje marzenie. Tworząc ten cykl wykorzystałem te z tekstów piosenek, które były mi najbardziej bliskie.

Drugi cykl, który miałem przyjemność zaprezentować szerszej publiczności po raz pierwszy w kwietniu 2010 roku w galerii KADR prowadzonej przez Annę Sobol w Warszawie, nosi tytuł „Rękopisy”. Genezą tego dwunasto-obrazowego cyklu jest odkrycie na stronie internetowej poświęconej twórczości Kaczmarskiego skanów Jego rękopisów. Niezwykle poruszyła mnie możliwość przyjrzenia się w pewnym sensie procesowi powstawania piosenek barda. Tym razem, poza emocjami płynącymi z samego obcowania z utworami, chciałem oddać na obrazach „klimat” rękopisów. Stąd obrazy zdają się być zapiskami, z których można wyczytać te myśli i uczucia, jakie pojawiały się na początku, kiedy stawałem przed gołym płótnem aż po te, które wyzwalał we mnie końcowy efekt pracy.

Kolejny cykl zatytułowany „Ósmy Krąg” to inspiracje piosenek J. Kaczmarskiego i Włodzimierza Wysockiego, ale tych piosenek, które były przekładem i wykonywane przez J.K. Na cykl składa się 19 prac.

Mimo, że w sumie stworzyłem już niemal 50 obrazów inspirowanych twórczością Kaczmarskiego, to wciąż jest ona dla mnie natchnieniem. Nie można się bowiem zatrzymać, kiedy człowieka przepełnia uczucie odwagi i samospełnienia: A ty siej. A nuż coś wyrośnie…!

P.S. Do każdej pracy w rozdziale „cykle” dołączony jest tekst piosenki oraz – tam, gdzie to możliwe – link do nagrania w wykonaniu J. Kaczmarskiego i P. Gintrowskiego, jako nieodłączne dopełnienie będące źródłem emocji w procesie tworzenia i końcowego odbioru.